Samarkande – Veil of Illusions

Samarkande

Samarkanda – podróż w nieznane

Veil of Illusions

Zasłona iluzji

Zasłona iluzji to właściwie pustynna fatamorgana. Coś na horyzoncie. Coś znajomego, oczekiwanego i dawno niewidzianego (lub niesłyszanego). Gorące powietrze faluje i układa się w obrazy, które podświadomie pragniemy ujrzeć. Nareszcie! Oaza! I to jaka znajoma!

Coś tu jednak nie gra. Im bliżej podchodzimy, tym mniej realna się wydaje, a wszystko wokół spowija ulotna iluzja. Tak jak w życiu: mamy jasno sprecyzowane cele, pragniemy je jak najszybciej osiągnąć, aby wreszcie odpocząć… a potem, czym bliżej jesteśmy mety, tym mniej przypominają one nasze wymarzone ideały.

Pająk. Wojciechów. Solivien - Veil of Illusions.
Pająk (druciak pospolity :)) | 21.03.2024, 12:02, Wojciechów | 1/1406 s, f/1.7, ISO 113, 4,77 mm (smartfon)

W muzyce moim ideałem jest Brendan Perry – brytyjski muzyk, kompozytor, producent, multiinstrumentalista i wokalista obdarzony nieziemsko ciepłym głosem, a do tego współzałożyciel legendarnego zespołu Dead Can Dance, którego słucham od 1984 roku. Mógłbym bez końca wychwalać jego niesamowity talent i wyliczać kolejne osiągnięcia.

Na koncertach Dead Can Dance oraz podczas solowych występów Brendana panuje wyjątkowa, wręcz sakralna cisza. Ludzie przychodzą tam słuchać muzyki i chłonąć otaczającą ją aurę. Nikomu nie przyjdzie do głowy krzyczeć, gwizdać czy w jakikolwiek inny sposób zakłócać innym kontemplację dzieła. Dopiero gdy wybrzmiewają ostatnie dźwięki utworów, wybucha niesamowicie głośny aplauz. Ale tylko do czasu… Wystarczy, że muzycy ponownie dotkną swoich instrumentów, a w ułamku sekundy zapada znowu absolutna cisza. Wiem to, bo słyszałem tę ciszę na własne uszy.

Gdyby tak mocno wsłuchać się w mój najnowszy utwór Veil of Illusions, można by odnaleźć wspólny mianownik z tą mistyczną atmosferą tworzoną przez Dead Can Dance. Oj, chyba trochę przegiąłem… No cóż, co się powiedziało – to się już nie-odpowie.

Oczywiście, to tylko iluzja.

Mamy tutaj na pierwszym planie taki trochę jasnoszary, hipnotyzujący rytm. Dla kontrastu oplatają go błękitne tła – jakby chciały go wchłonąć i zgasić, ale on nie daje się im do samego końca. Co jakiś czas pojawiają się iskierki melodii. Z początku nieśmiało i trochę leniwie, by na koniec przejąć kontrolę nad całością. W miarę rozwoju akcji dochodzi też mocniejsze uderzenie czarnych instrumentów perkusyjnych. Słychać wiatr pustyni, ziarenka piasku, widać i czuć falujące powietrze.

Oczywiście… to tylko iluzja.

Inne wpisy dotyczące utworów z tego albumu znajdują się pod linkami:
Desert Winds
Threshold of Silence
Revelation
Shadows of Darkness
Oasis of Tranquility
Unveiled Horizon
Return to Samarakande
Anae

Powiązane wpisy

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *