Samarkande – Ana

Samarkande

Samarkanda – podróż w nieznane

Ana

Tytuł nieprzetłumaczalny

Wyobraźcie sobie noc. Potężna ulewa bębni o parapet, a krople wody rysują na szybie świetliste stożki, by zaraz potem połączyć się w większe strużki i spłynąć długimi wstążkami ku ziemi. Siedzicie w suchym, bezpiecznym i ciepłym pokoju, panuje półmrok, a na ścianach i podłodze gra powiększone widowisko światła i cienia. Prawdziwy, bladerunnerowy klimat.

Mam z tym obrazem pewne skojarzenie z dość odległej przeszłości. Kiedyś, bardzo dawno temu, podobna chwila zatrzymała mnie przy sobie i na zawsze zapisała się w mojej pamięci. Została jak ostry, niezniszczalny slajd na całe życie. Dzisiaj, w takich momentach, wraz z padającym deszczem płyną przeze mnie wspomnienia z czasów, kiedy świat leżał u stóp, a rzeczy niemożliwe czekały, aż przyjdzie ich czas. Patrząc na taki spektakl, zastanawiam się również, jak ogromny świat, pełen życia, mieści się w jednej małej kropli wody. Każda z nich jest na wagę złota. Każda na zewnątrz taka sama, a w środku inna.

Deszcz
Rysują na szybie świetliste stożki, by zaraz potem połączyć się w większe strużki…
W tym momencie nasuwa mi się taka refleksja:

Często mówi się, że patrzenie w przeszłość to błąd. Że to cofanie się w rozwoju. Ale wiecie co? Czasem powrót do zapomnianych myśli i najprostszych radości z dawnych lat nie jest regresem. To nie jest jeden krok w przód i dwa kroki w tył. To jeden krok w tył po to, aby nabrać pędu i zrobić trzy potężne kroki do przodu. Idąc dalej tym tropem, idealnym porównaniem może też być naciąganie cięciwy łuku, aby wystrzelić strzałę. Czym mocniej ją odciągniemy do tyłu, tym strzała dalej i celniej poleci.
Cały ten akapit można zawrzeć w jednym zdaniu: dużo lepiej idzie się w nieznane, mając za sobą fundament dobrych wspomnień.

Ja to sam napisałem? Dziwne, ale nic na to nie poradzę, że zawsze musi mnie ściągać w kierunku takich filozoficznych rozważań.

Wracając do wpisu, z takich właśnie obrazów i przemyśleń oraz z czystej, niezmąconej niczym radości tworzenia zrodziła się Ana – dziewiąty, bonusowy utwór na mojej płycie Samarkande.

Niby nie pasuje do całości i opowiada zupełnie inną historię, a tak naprawdę jest jej absolutnym domknięciem. Zapytacie pewnie, dlaczego? Cóż, powstał dzięki temu, że stworzyłem poprzednie utwory na tę płytę, a w mojej głowie zrobiło się miejsce na coś innego, lepszego i piękniejszego.

Utwór zaczyna się od potężnej ulewy. Zabawne, że jako ludzie zawsze boimy się grzmotów, a zupełnie zapominamy o piorunach, niewyobrażalnej temperaturze i oGROMnym prądzie. To słowo pasuje tu przecież idealnie. Prąd pędzi ku ziemi tylko po to, by się… uziemić. A wiecie, że kanał wyładowania atmosferycznego może być pięć razy gorętszy niż Słońce? Sam proces głównego rozładowania trwa zaledwie kilkadziesiąt mikrosekund i generuje napięcie sięgające nawet setek milionów woltów, nie wspominając o monstrualnym natężeniu.

Nadciąga burza. Okolice Krzczonowa | 12.07.2021, 19:10 | 1/200 s, f/10, ISO 200, 18 mm.
Oj, miałem wtedy niezłego stracha. Parę minut później, słońce zostało „zjedzone”.

Tak, wiem, że to nie blog fizyczno – przyrodniczy, dlatego szybko wracam do mojej bajki.

Coś się zmienia. Burza ustępuje części melodycznej, pełnej błękitnych, rozlewających się padów i syntezatorowych sekwencji, które bębnią w głośnikach jak deszcz o szybę.
I nagle wchodzi ona. Lekka, zwiewna, zupełnie niepasująca do tego zjawiska melodia, którą słyszałem w myślach wielokrotnie, zanim powstał ten utwór. Gdy milknie i słyszymy ostatni, oddalający się grzmot, nie ma już ciężaru. Deszcz cichnie, a do serca wlewa się spokój, który wiruje i oplata nas nadzieją na lepsze jutro. Kończymy na porannej łące pełnej świerszczy (nagranych całkiem niedawno moim Tascamem Portacapture X6 w tym miejscu: 51°23’21.3″N 23°35’02.6″E).

Od strony technicznej Ana jest doskonałym przykładem tego, jak emocje potrafią napędzać twórczość. To właśnie one, a nie zgromadzone instrumenty i efekty, są w tym wszystkim najważniejsze. Wychodzi więc na to, że organiczną prawdę nadają utworowi UCZUCIA, a nie sam warsztat i zestaw narzędzi. Tak na marginesie: pady, linie melodyczne oraz krople sekwencji to zasługa moich ulubionych wtyczek: Pigments, Zebry i Mini Grand (od Air Music Tech), a także efektów od Soundtoys i D16 Group. Całość kształtowałem niezastąpionym korektorem Crave EQ 2 i kompresorem Kotelnikov GE od TDR.

A dlaczego Ana? Pewnie wielu z Was pomyśli, że chodzi o konkretną osobę. Nic z tych rzeczy. Ana w ogóle nie jest osobą. Tutaj chodzi o coś zupełnie innego. W starożytnej grece przedrostek ana- oznacza ruch w górę, powrót do źródeł, odrodzenie i powtórny początek. Dokładnie tym jest dla mnie ten utwór. To siła, która odwraca bieg zdarzeń i zmienia wszystko. Zostawia szarość, brud i pył daleko za nami, wyciągając nas ku słońcu, błękitowi i wiatrowi pachnącemu latem. Nie chodzi tu o ucieczkę, ale o świadomy powrót do tego, co w nas czyste i niezniszczalne. To nowa droga i wewnętrzny pęd ku górze, który każdy z nas nazywa po swojemu.

ɐuɐ

Wyszło bardzo przewrotnie…

Facelia
Facelia błękitna. Okolice jeziora Piaseczno | 25.06.2017, 17:23 | 1/160 s, f/9, ISO 200, 48 mm.

A teraz coś ku pokrzepieniu serc. Burza zawsze się kończy. Zostawia po sobie naozonowane powietrze, wolne od zanieczyszczeń, oraz słońce iskrzące się w kałużach, które za chwilę wyparują ciepłą mgiełką. Tylko od nas zależy, czy zostaniemy po tamtej, ciemnej stronie, czy pójdziemy w nowy dzień pachnący radością i nieznanym.

Mam nadzieję, że Wy też odnajdziecie w tym utworze spokój. Jestem też bardzo ciekawy, jakie są Wasze wspomnienia związane z burzą i deszczem.

***

W tym momencie nieubłaganie kończy się praca nad Samarkandą, a wraz z nią niezwykła podróż odbywana dla samej podróży. Przede mną nowe wyzwania, albumy, audiodramy i utwory. Zaczerpnę trochę powietrza i ruszę dalej w nieznane.

Inne wpisy dotyczące utworów z tego albumu znajdują się pod linkami:
Desert Winds
Threshold of Silence
Veil of Illusions
Revelation
Shadows of Darkness
Oasis of Tranquility
Unveiled Horizon
Return to Samarakande

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *