O mnie
Od werbla – do Reapera
Cześć! Skoro tu jesteś, pewnie zastanawiasz się, kto stoi za tym wszystkim.
Moja przygoda z dźwiękiem zaczęła się lata temu, gdy jako chłopak wybijałem rytm na werblu w orkiestrze dętej i szalałem na perkusji w szkolnym zespole. Moimi nauczycielami i idolami byli giganci: Vangelis, Klaus Schulze, Jarre, Tangerine Dream ale też Dead Can Dance, Clannad czy szalone Yello.
Przez lata te inspiracje zbiły się w mojej głowie w gęstą masę. Dziś z niej czerpię – nie kopiuję ich, ale pozwalam tym wspomnieniom zderzać się ze sobą w mojej własnej, muzycznej kuchni.

Zanim jednak na dobre usiadłem do komputera, przeżyłem długi rozbrat z muzyką. Brak czasu, brak wiedzy, brak sprzętu. Na szczęście parę lat temu dostałem obuchem w łeb – przypadek sprawił, że odpaliłem prosty program muzyczny i zrozumiałem, że to jest to.
Postanowiłem olśnienie zamienić w działanie, ale poczułem też, że potrzebuję opinii kogoś z zewnątrz. Zwróciłem się do mojego kolegi Marka, którego z racji ogromnego doświadczenia zawsze uważałem za swój muzyczny autorytet. Chciałem po prostu usłyszeć, czy ta nagła zajawka ma w ogóle rację bytu i czy warto inwestować w nią czas oraz energię.
Dostałem zielone światło.
Wtedy zaczęła się moja długa droga przez sprzętowe zawiłości: od prostych zabawek, przez potężne, ale humorzaste Samplitude PRO X8 od Magixa, aż po Reapera, który stał się moim kreatywnym domem – razem z interfejsem audio MOTU i kontrolerem studyjnym. Stara miłość nie rdzewieje – do dziś steruję tym wszystkim pełnowymiarową klawiaturą MIDI z 1994 roku.
Oprócz samej muzyki mam też drugiego bzika: polowanie na dźwięki. Chodzę po świecie z rejestratorem i podkradam odgłosy codzienności – kroki przechodniów, jadące auta, biurowe skanery i plotery, świst wiatru, warkot stacji trafo… Potem zamykam się w cyfrowej ciemni (WaveLab Pro i Acoustica), miksuję to, deformuję i tworzę audiodramy – dźwiękowe miniatury, które wplatam między utwory.
Moja płyta Luna to w zasadzie jeden wielki, oniryczny audiobook opowiedziany za pomocą przetworzonych hałasów pociągów i maszyn.
Nie potrafię robić jednej rzeczy naraz, dlatego obecnie na warsztacie mam dwa projekty. Kończę szlifować brzmienie albumu Samarkande i jednocześnie schodzę pod wodę z projektem 6000 m to Thalassa, gdzie bawię się dźwiękiem przestrzennym (binauralnym). Na horyzoncie majaczy już kolejny cel: steampunkowe słuchowisko The Steam and the Brass. Zbieranie binauralnego złomu dźwiękowego do tego projektu pewnie trochę potrwa, ale uwielbiam tę robotę.

| 13.08.2020, 00:19:24 | 20 s, f/4, ISO 2000, 20 mm.
Czasem, kiedy zbyt długo wpatrujesz się w nocne niebo, ono zaczyna patrzeć na Ciebie…
Niezapowiedziany gość w kadrze 🙂
Dlaczego własna strona, a nie media społecznościowe?
Nie ukrywam – nie przepadam za mediami społecznościowymi. Dla mnie to sztuczny, nadmuchany świat, którego głównym celem jest sprzedaż kontentu, często wymyślonego pod algorytmy. Nie potrzebuję wielkich liczb odsłon ani szumu wokół swojej osoby.
Tu, na tej stronie, sprawa wygląda inaczej. Kto chce, ten wejdzie, posłucha, poczyta. Może zostawić komentarz, jeśli ma coś do powiedzenia. Bez presji, bez rankingów, bez konieczności ciągłego generowania treści dla widza.
Prosto. Po ludzku. Tak, jak powinno być.
No i przy okazji tej strony uczę się też budować witryny w WordPressie.
Przydaje się też szlifowana latami umiejętność obsługi pakietów graficznych (naukę rozpocząłem jeszcze na Corelu 3.0 i Windows 3.11) od Affinity.
Co jeszcze? Jeżdżę na duże odległości rowerem (kilka moich rowerów zbudowałem sobie sam) i fotografuję moim aparatem Canon EOS 77D.

| 13.08.2024, 01:53:27 | 25 s, f/2.8, ISO 1600, 17 mm
Ta strona to mój eksperyment. Nie wiem, czy ktoś tu w ogóle zajrzy, poczyta, zainteresuje się tym, co robię.
Jeśli okaże się, że nie – nie przedłużę hosting8u i spokojnie wrócę do tworzenia dla siebie.

